Pamiętnik dedykuję naszemu kochanemu synkowi Adriankowi. Adrianek odszedł do aniołków 27 października 2010.

Kochany nasz Adrianku, 27 grudnia 2009 roku dowiedzieliśmy się że zostaniemy rodzicami, byliśmy bardzo szczęśliwi, planowaliśmy wszystko, łóżeczko, wózeczek, zabaweczki, pluszaki. Z tatusiem wybraliśmy imiona i dla dziewczynki i dla chłopczyka, a więc dla dziewczynki, Julia, a dla chłopczyka Adrianek. Gdy byłeś Adrianku u mamusi w brzuszku, czytałam dla Ciebie bajeczki, a Ty kopałeś mnie tak cudownie…. Dowiedzieliśmy się że masz wadę serduszka HLHS, to jest niedorozwój lewej komory serca, postanowiliśmy że będziemy o Ciebie walczyć, słoneczko nasze, tak bardzo Ciebie kochamy skarbie. Tatuś kupował tobie prześliczne śpioszki, sweterki, kaftaniki, czapeczki, szaleliśmy na Twoim punkcie kochanie. Wybraliśmy dla Ciebie Adrianku najlepszy wózeczek, ach wszystko było dla Ciebie śmieszku kochany przygotowane.
Kochany synku urodziłeś się 24 sierpnia 2010, tatuś powiedział „ Asia jest Adrianek…, ważyłeś 2770g,48 cm, dostałeś 10 punktów Agar, taki śliczny, pamiętam Twój piękny pierwszy płacz, pamiętam Twój dotyk kruszynko. Trzymałam Ciebie Adrianku przez chwilkę, tuliłam Ciebie mocno a zarówno delikatnie. Kocham Ciebie Adrianku i nigdy nie przestanę.
Tatuś był z Tobą cały czas, ja musiałam zostać po porodzie w innej sali, Ty byłeś Adrianku na specjalnym oddziale kardiologicznym. Tak bardzo się o Ciebie bałam. Pózną nocą przyszedł tatuś, powiedział że wszystko jest dobrze. Byliśmy z Tobą cały czas, mieszkaliśmy obok szpitala, kochany Adrianku, tak bardzo tęsknimy za Tobą kruszynko.
Baliśmy się o Twoje zdrówko, pierwsza operacja odbyła się tydzień po Twoich narodzinach, 31 sierpnia, kilka godzin po operacji, Twój stan się pogorszył, ale byłeś silny, musiałeś mieć reperację, na drugi dzień czułeś się lepiej. Czytałam Tobie codziennie bajeczki, nuciłam kołysanki, tatuś opowiadał zabawne dziecinne historie, byliśmy z Tobą cały czas synku.
Trzecią nieplanowaną operację miałeś prawie trzy tygodnie później, ponieważ spadała Tobie saturacja, baliśmy się bardzo o Ciebie kochanie. Udało się, modliliśmy się codziennie o Ciebie, i o inne dzieciaczki. Byliśmy dumni, że mamy takiego dzielnego synka. Wiedzieliśmy że byłeś chory ale wierzyliśmy że uda się, wiedzieliśmy że będziemy musieli na Ciebie uważać, ale nie baliśmy się tego, nie baliśmy się co nas czeka, że będziemy podróżować między szpitalem a domem, ważne było dla nas że jesteś, że mamy Ciebie nasz kochany Adrianku.
Dwa tygodnie mieszkaliśmy razem w Ronald Mc Donalds Hus, chodziliśmy dwa razy dziennie na kontrole, było wszystko dobrze, było prawie jak w domu. Poznaliśmy tam wiele rodzin mających chore dzieci, byliśmy tam jak jedna rodzina, widzieliśmy tam szczęśliwe ale i też smutne sytuacje. Kochany Adrianku czułeś się dobrze, więc lekarze zadecydowali że możemy jechać do domu.
13 pazdziernika przyjechaliśmy do domu, nareszcie, mogłeś spać w swoim łóżeczku, zobaczyć wszystkie swoje pluszaki, miałeś wtedy prawie dwa miesiące, w końcu mogliśmy wykąpać Ciebie w Twojej kubusiowej, niebieskiej wanience, jak my byliśmy szczęśliwi. Tatuś dumnie wychodził z Tobą na spacerki, ja w tym czasie prałam Twoje ubranka, które mamy cały czas, część pożyczyliśmy dla Twojej kuzynki Wiktorii, i też dla Twojego kolegi Wiktorka, gotowałam obiadek, sprzątałam, pomimo że byliśmy przemęczeni, byliśmy szczęśliwi, że mamy Ciebie, że jesteś z nami. Bardzo Ciebie kochamy Adrianku, nasz kochany synku.
22 pazdziernika pojechaliśmy z Tobą na kontrolę do szpitala, wiemy nie lubiłeś, tego miejsca. Nie sądziliśmy że nie wrócimy razem z tej kontroli, pomimo że nie chcieliśmy żebyś miał podany lek uspakajający, bo jak twierdziła lekarz że musisz leżeć bez ruchu, a to badanie tak jak ona powiedziała było ważne. Te ich kłamstwa, dostałeś za dużo dawkę leku kochany synku, co spowodowało spadek saturacji a w następstwie musiałeś mieć 25 pazdziernika cewnikowanie serca, podczas którego uszkodzili Tobie zastawkę aorty, niestety do tego się nie przyznali, nie przyznali się do tego że saturacja spadła do 26%, ja widziałam synku że jesteś jakiś inny, ale lekarze twierdzili że wszystko jest dobrze. Gdy pytałam się czy jest ryzyko dla Ciebie mówili że nie.
27 pazdziernika tatuś poszedł pierwszy do Ciebie Adrianku, karmił Ciebie, nawet lekarze podczas obchodu powiedzieli że przechodzisz na oddział kardiologiczny, bo byłeś cały czas na oddziale intensywnej terapii. Po niecałej godzinie Twój stan się pogorszył, Tatuś zadzwonił do mnie że mam szybko przyjść, biegłam jak szalona, gdy byłam już w szpitalu, tatuś powiedział mi że już lekarze nie mogą nic zrobić dla Ciebie. Wariowałam, nie wiedziałam co mam robić, krzyczałam nie…
Adrianku odszedłeś do aniołków w moich ramionach, tatuś był z nami cały czas, to był najgorszy dzień w naszym życiu, straciliśmy Ciebie, najważniejszą osobę w naszym życiu, nasz kochany synku. Dziękuję twojemu tatusiowi że mnie wspierał, pomimo że on też cierpiał tak samo jak ja, ale byliśmy tam sami, zupełnie sami.
Kochany Adrianku pochowaliśmy Ciebie w Polsce 27 listopada 2010. Na razie mieszkamy w Szwecji, ale planujemy wrócić do Polski, żeby móc przychodzić do Ciebie codziennie. Tak bardzo tęsknimy za Tobą, pszczółeczko nasza, tatuś mówił do Ciebie bączku pączku.
Dla lekarzy byłeś tylko pacjentem, dla nas byłeś i jesteś wszystkim. Jesteś i będziesz na zawsze naszym kochanym synkiem. Kochamy Ciebie najdroższy synku.